Badacze o II etapie badań
08.03.10
Drugi etap obejmuje badanie jakościowe z udziałem migrantów, a także ich najbliższych, aby jak najdokładniej określić motywy wyjazdów, a także oczekiwania i trudności związane z powrotem.
Wywiady przeprowadzane w terenie to przede wszystkim źródło informacji, ale czasem także zaskakujące, nieprzewidziane, a nawet trudne psychologicznie sytuacje. Migracje wiążą się z potrzebą adaptacji do nowych warunków, zmianami, które często zahaczają o prywatne sfery życia. Zarówno wyjazdy, jak i powroty tworzą trudne psychologicznie sytuacje dla osób migrujących i ich rodzin. Pojawiają się problemy wynikające z dorastania dzieci bez rodzica/rodziców, rozluźniania się więzi sąsiedzkich, czy prowadzenia „podwójnego życia”.
Z czym spotkali się Badacze przy realizacji tego etapu badania?
Między jednym wyjazdem, a drugim
Rozmawialiśmy z migrantami, z osobami, które jeżdżą i wracają. Generalnie założenie było takie, że wracają i są tutaj, zostają. Jednak najczęściej się okazywało, że osoby te jeżdżą tam i z powrotem. W zasadzie trudno im podjąć decyzję o powrocie. Zdarzało się często i to było zaskakujące, że jak docieraliśmy do tych osób to okazywało się, że już ich nie ma, bo znowu wyjechali. My zjawialiśmy się i już kogoś nie było.
Sfera prywatna
W trakcie rozmowy z respondentem na temat pracy zagranicą w pewnym momencie do pokoju wkroczył partner z zapytaniem o co chodzi. Gdy dowiedział się, że o emigrację, zrobiło się bardzo nieprzyjemnie. Okazało się, że reakcja partnera związana była ze zdradą jaka miała miejsce za granicą.
Migracje wewnętrzne bardzo często pozwalają na przyjazdy do domu na weekend. Wydawałoby się, że to jest bliżej domu i oznacza większy kontakt z rodziną. A tak naprawdę tu też są problemy rozstań, problemy z dziećmi, z odnalezieniem się z powrotem w tej rzeczywistości, bo właściwie na co dzień ich tu nie ma. A często takie migracje ciągną się latami. Po prostu taki sposób jest życie.
Rodzice na przykład mówią o tym, że dzieci później nie chcą uznawać autorytetu rodzica, który właśnie w ten sposób pracuje.
Przełamując obawy
Albo na przykład (…) bali się decydować na takie spotkanie, bo bali się, że jesteśmy przedstawicielami nie wiadomo kogo i, że będziemy (…) starać się rozmawiać o ich dochodach, albo o ich pracach na emigracji, na ile one są legalne, jak oni sobie to załatwili, będziemy pytać o jakieś adresy i tym podobne. Na początku to właśnie to było trudne.
Wręcz zdarzało się, że respondenci wycofywali się w ostatnim momencie, ponieważ bali się rozmawiać o swoich wyjazdach.
Albo też w ogóle trudno się rozmawiało, trzeba było bardzo tłumaczyć i wyjaśniać, że to jest anonimowe badanie, że na pewno ich nazwiska nie zostaną ujawnione, nie stracą później pracy.
Sporo takich osób mieliśmy, które mają stałą pracę w regionie. Biorą w niej urlop bezpłatny,
a czasem połączony z płatnym wypoczynkowym i migrują traktując migrację jako zastrzyk gotówki. Potem wracają do kraju i do pracy.
Dużo czasu i energii pochłaniało wyjaśnianie, że chodzi po prostu o anonimową ankietę.
Różne powiaty, różni ludzie
Rozmawialiśmy z bardzo różnymi ludźmi. Jeździliśmy do każdego z 21 powiatów województwa i widać było między nimi bardzo duże różnice. Ja na przykład byłam w Olsztynie i położonym skrajnie na północnym wschodzie powiecie bartoszyckim. Pomiędzy tymi powiatami jest przepaść. W Olsztynie rozmawiałam w zasadzie głównie z osobami z wyższym wykształceniem, młodymi, z pomysłem na siebie i życie, którzy pojechali, żeby zobaczyć świat, żeby zarobić pieniądze na start, np. kupić mieszkanie. Natomiast powiat bartoszycki to zupełnie inny świat, tam sytuacja jest tragiczna ponieważ jest to teren po PGRowski.
Doświadczeniami podzielili się: Agnieszka Soszka-Wójcińska, Magdalena Jarszak, Paweł Michalik



